Coaching i motywacja,  Psychologia

Jesteś piękna! O niedoskonałościach

Krzywdzący wpływ

Zawsze patrzyłam na siebie bardzo krytycznie. Nigdy się sobie nie podobałam, ciągle chciałam coś w sobie zmienić. Moje krzywe nogi, wystające pośladki, blizny na nogach po operacjach. Był taki moment, że nie potrafiłam spojrzeć na swoje odbicie w lustrze. Moja psychika i tak bardzo krucha, cierpiała. A ja wtedy jeszcze nieświadomie codziennie zadawałam jej coraz to boleśniejsze rany. Te wcześniejsze jeszcze nie zdążyły się zagoić, a powstawały już nowe. Nie kontrolowałam tego procesu i gubiłam się w labiryncie pełnym żalu, wątpliwości, smutku, nie zrozumienia. Potykając się o własne nogi, dysząc ciężko goniłam za czymś ulotnym, nieuchwytnym i odległym. Za proporcjonalną sylwetką, smukłymi opalonymi nogami czy nieskazitelną cerą. Obrazy te oglądane przeze mnie dziesiątki razy na ekranie telewizora utwierdzały mnie w przekonaniu, że wyglądam źle. A ja w to uwierzyłam… Biegłam prędko, obijając się o drewniane szafki po kartkę i długopis żeby skrupulatnie notować nazwy marek, które zrobią ze mnie boginie.

Letni stereotyp

Wszelkie zmiany, które pragnęłam wprowadzić w swoim wyglądzie zazwyczaj odbywały się w okresie letnim. Wakacyjne wyjazdy sprzyjają opalaniu, nosimy wtedy krótsze sukienki i chętnie odsłaniamy dekolt, po to aby słońce mogło swobodnie tańczyć na naszym ciele i barwić je na kolor czekolady.  Jestem osobą szczupłą, takie mam geny i nigdy nie musiałam stosować żadnych specjalnych diet czy treningów. Owszem ćwiczę często, gdyż dzięki ćwiczeniom moja choroba nie postępuje, a ja mogę swobodnie się poruszać. Jednak na myśl przychodzi mi teraz wiele koleżanek, które katowały się przeróżnymi dietami i ćwiczeniami żeby wyglądać jak modelki z telewizji na wyczekiwanym urlopie. I niestety, ale tak postępuje wiele kobiet.  Muszę przecież kupić rozmiar s, muszę być szczupła, muszę mieć ładną cerę, nie wyjdę z pryszczem na twarzy, muszę… muszę… muszę. Nic nie musisz. To Ty sama siebie ograniczasz. Owszem media kreują pewien ideał, ale nie musisz ulegać tej presji społeczeństwa lub swojej własnej. Bo jeśli Ty czujesz się dobrze w swoim ciele, jesteś szczęśliwa, to otoczenie również takie jest. Nie ważne czy nosisz rozmiar s, m czy l. Istotne jest to, jak myślisz o sobie. Jeśli nie akceptujesz tego jaka jesteś żaden kosmetyk nie rozwiąże Twojego problemu, ponieważ wszystko zaczyna się w głowie. To stara prawda, ale jakże aktualna. Spróbuj uśmiechać się o swojego odbicia i pochwal sama siebie. Zmień fryzurę, pomaluj mocniej usta, załóż ulubioną sukienkę, szpilki. Jesteś piękna pomimo, że tego nie dostrzegasz. Lubisz siebie? To niech tak zostanie. Nie ulegaj presji i kup kostium w swoim, wyjątkowym rozmiarze. Bo jesteś wyjątkowa, drugiej takiej nie ma.

 

Pęknięcie

W ostatnim czasie skamieniała struktura przemysłu modowego uległa przekształceniu. Modelki plus size z pełną świadomością swojej kobiecości i uroku zakrólowały w telewizji. A świat pokochał niedoskonałość, naturalność. A ja z gęsią skórką na ciele po raz pierwszy założyłam krótszą sukienkę, śmiejąc się przy tym jak dziecko. Patrząc na dziewczyny w telewizji nabrałam odwagi do zmian, do tego, żeby powiedzieć dość stereotypom, które sobie narzuciłam i było mi  z tym naprawdę dobrze. Byłam sobą, a światło wewnątrz mnie jaśniało. Wtedy też zaczęłam przygodę  z modelingiem. To doświadczenie mnie odmieniło. Nie patrzę na siebie już tak krytycznie. Kocham siebie. Dziś śmiało to mogę wykrzyczeć. Ważne jest, abyś zrozumiała, że Twoje myśli odzwierciadlają Twój stosunek do siebie samej. Mam wrażenie, że tylko polskie kobiety nie doceniają piękna jakie niesie naturalność. Będąc w Wielkiej Brytanii widziałam wiele atrakcyjnych kobiet. Każda była inna, niezwykła. Żadna z nich nie krępowała się odsłonić nie idealny fragment ciała czy nieułożone włosy. Wygląd nie był najważniejszy. To, co mnie ujęło to uśmiech, który emanował z ich twarzy. Radość życia, którą roztaczały wokół siebie sprawiała, że miałam ochotę usiąść z nimi przy filiżance kawy i przegadać z nimi całą noc. Wolność, akceptacja i świadomość własnej atrakcyjności – tak opisałabym je w trzech słowach. Każda z nas ma to wszystko w sobie. Wystarczy chwila, a te uśpione cechy ujrzą światło dzienne. Uśmiechnij się, wypij ulubioną kawę, a może zacznij robić to, co lubisz, zmień swoją codzienność, nie przejmuj się krytyką, nie naśladuj – bądź sobą. Bądź szczęśliwa, z tego jak wyglądasz, jaka jesteś, bo jesteś cudem. Pamiętaj o tym.  Cytując Reginę Brett: „Szczęście to kwestia wyboru. Jak możesz osiągnąć szczęście? Pokochaj to, co już masz”. To naprawdę działa.

6 komentarzy

    • Gosia

      Tak, masz rację, wręcz kluczową. Harmonia między psychiką, a ciałem ułatwia życie – dzięki niej życie jest piękniejsze, a człowiek czuje się spełniony.

  • Monika Kilijańska

    Podziwiam, bo modeling to kawałek ciężkiej pracy. Z wiekiem zawsze ciało się zmienia. Dobrze, jeśli ma się tego świadomość i nie chowa niedoskonałości, a nosi je tak samo widoczne jak inne części ciała.

    • Gosia

      Dziękuje za komentarz. Z wiekiem człowiek dojrzewa i niedoskonałości traktuje jako swój atut. Tak było ze mną.

  • Wesellerka

    O to to to! Mieszkałam w Londynie 3 lata. Tam żadna z kobiet nie wstydziła się swojego ciała, a MAŁO TEGO, nikt ich nie oceniał! To było piękne w Anglii. Nauczyłam się tam bardziej akceptować siebie. Dziś byłam na rowerze w bardzo krótkich szortach mimo rozmiaru 3XL. Kiedyś bym poszła co najwyżej w legginsach z nogawką 3/4. A faceci doceniają pewność siebie, a nie wygląd jako całokształt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *