Podróże

Kraina między wzgórzami. Urywki z Medjugoria.

Ku chmurom

Świetlista kula powoli sunęła do linii horyzontu chowając się za dzikimi krzewami. Ona stała na rozstaju polnych dróg kolory zachodzącego słońca mieniły się na jej twarzy.  Wtem niebo wybuchło pastelowymi kolorami malowanymi dłonią niewidzialnego boskiego malarza. Nie chciała przegapić ani sekundy z tego magicznego przedstawienia pobiegła przez siebie trzymając w ręce sandały. Rozpalona, spękana od słońca ziemia drażniła jej stopy. Skóra pachniała wiatrem i morską bryzą. Ogarnęła ją zaduma i nieopisana wdzięczność, że dane jej było podziwiać to wspaniałe widowisko. Chciała krzyczeć z radości. Wyciągnęła ręce wysoko ku chmurom w podzięce.

Gospa Majka 

Po był jeden z ostatnich dni w Bośni. Im częściej bywamy w tym pełnym rozmodlenia miejscu trudniej jest się nam żegnać. Każdym kamień, gałązka, chmura czy gwiazda na stalowym niebie szepcze modlitwy do Majki (chorw. Matka Boża). Bożą obecność można odczuć tu w każdej chwili. Wiele osób właśnie tutaj się nawraca. Spokój, wdzięczność za każdy wdech powietrza przemawia przez wszystko co żyje. Nieważne czy jesteś wierzący czy nie. Poczujesz to na swój własny sposób a tęsknota będzie trawić Twoje serce aż do następnego razu. Rytm życia mieszkańców podporządkowany jest modlitwie, którą w swoich orędzia po dziś dzień zaleca Matka Boża. Czy chcesz czy nie mimowolnie Twoje usta będą śpiewać półgłosem chorwackie pieśni na Jej cześć. Po prostu dzieje się to samoistnie.

Kosz wspomnień 

Nasączona słońcem kraina między wzgórzami (to właśnie oznacza słowo Medjugorie), stąpanie gołymi stopami po polnych drogach, pyszne jedzenie czy dźwięki buszujących owadów w trawach to zostanie w jej głowie na długi czas. Ciągnące się bez końca winnice, przepiękne wizerunki Boskiej Pani, ciche, błagalne Zdrowaś Mario słyszane w każdym zakamarku tej malowniczej wioski to zapamięta najmocniej jej czułe serce. Opuszki palców prawie na pamięć znają nierówne, chropowate kształty paciorków różańca dotkniętych zębem czasu, z którym się nie rozstawała. Słodkie przepełnione wiśnią wino, kruchość niebiańskiego pokarmu zapamietają usta. Drobne stopy rozdartą skórę, draśniecie przez ostry kamyk na drodze. Włosy przesiąknęły zapachem chorwackiego wiatru, a błękit jej oczu nasycił się po brzegi kolorem nieba. A serce? Pragnące głębi, sensu i lekkiego pchnięcia na przód otrzymało wszystko, czego potrzebowało. A nawet nadmiar. Wielu rzeczy, które się zdarzyły nie pojmuje. Jeszcze nie teraz. Moje serce odpoczywa, oddycha cichutko i z rozwagą  gromadzi wspomnienia. Będę je rozpakowywać powoli tak, aby woń dobrych chwil nigdy się nie ulotniła. I została tam na długo i raczyła mnie wtedy, kiedy będę tego najbardziej potrzebowała. Blizny, niezagojone, krwawiące, które zabieram ze sobą będą mi przypominały, że życie nie układa się tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Czasem trzeba zaczekać na rozwidleniu drogi i pozwolić się poprowadzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *