Kultura i sztuka

Zapiski ze świata sztuki #1

Ten cykl chciałabym poświęcić szeroko pojętej sztuce. Uwielbiam książki, więc będę się z Wami dzielić zarówno tytułami jaki i swoimi przemyśleniami na ich temat. Nie zabraknie poezji, cytatów i sentencji. Staram się też w miarę często chadzać do teatru czy kina. Ulubionych seriali też nigdy dość prawda? Przekonuję się powoli do różnorakich wystaw malarskich czy fotograficznych zatem o tym też wspomnę. Co koi moje uszy oprócz ciszy? Muzyka. Któż jej nie lubi i nie raczy się jej delikatnymi brzmieniami w chłodnej zakraplane herbatą z cytryną wieczory? Myślę, że skrobnę tutaj czasem o miejscach z duszą, zapomnianych, ale także takich, gdzie można pysznie zjeść. Pragnę przybliżyć Wam trochę Lublin, ale także inne miejsca, które są drogie memu sercu. Zapraszam Was do podróży. Każdy znajdzie coś dla siebie. Przywitam Cię filiżanką herbaty, ciasteczkiem i zalotnym uśmiechem pełnym ekscytacji. Usiądź wygodnie, racz się słodkościami i odpocznij.

Czytam…

Ostatnio nie mogę wprost oderwać od niej oczu i serca. Pierwszą część przeczytałam jednym tchem, mając łzy w oczach, że to już koniec. Zapomniałam jednak, że wypożyczyłam kolejną część. Ręce mi drżały, kiedy tonęłam w lekturze. Nie zważając na późne pory karmiłam duszę jedną z moich ukochanych książek, a mowa oczywiście o serii: „Ania z Zielonego Wzgórza”. Obecnie zaczytuję się w: „Ani z Avonlea”. Całą serię czytałam bardzo dawno temu. Identyfikuję się z główną bohaterką, jeśli chodzi o romantyczną duszę, postrzeganie świata, ludzi, przyrody. Dlaczego do niej wróciłam? Odpowiedź znajdziecie poniżej, ale zanim to nastąpi sypnę garścią cytatów niczym płatkami róż:

Być może wielkie uczucie nie wkracza w nasze życie w blasku glorii jak rycerz na koniu; być może wkrada się cichutko jak stary przyjaciel; być może rozwija się w pozornej monotonii, by nagły błysk olśnienia ujawnił rytm i ukrytą muzykę. Być może miłość rozwija się naturalnie z pięknej przyjaźni, jak herbaciana róża z zielonego pąka.

Oboje znali drogę do czarownej krainy marzeń, gdzie w dolinach wiecznie kwitną róże szczęścia, obłoki nie zasnuwają pogodnego nieba, melodyjne dzwony nigdy nie brzmią fałszywie, a pokrewnych dusz jest bez liku. znajomość geograficzna tego kraju… leżącego na wschód od słońca na zachód od księżyca jest bezcenną wiedzą, której nie można nabyć na żadnym targowisku świata. Musi to być dar dobrych wróżek złożony człowiekowi w dniu jego przyjścia na świat, dar, którego życie nie zdoła zniszczyć ani odebrać. Lepiej jest go posiadać i mieszać na poddaszu niż żyć w pałacu bez tego skarbu.

Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.

 Czy to nie przyjemnie, że jest tak dużo rzeczy, które jeszcze poznamy? To właśnie sprawia, że ja się tak cieszę życiem… świat jest taki ciekawy… Nie byłby taki ani w połowie, gdybyśmy wszystko o nim wiedzieli, prawda?

 Dlaczego właściwie należy klękać do modlitwy? Gdybym ja szczerze pragnęła się pomodlić, wiem, co bym uczyniła. Poszłabym sama, samiutka na wielką, piękną łąkę albo jeszcze lepiej do dużego, ciemnego lasu i patrzałabym na obłoki, het, w górę, w te cudne, bezgraniczne niebiosa. Wtedy po prostu odczuwałabym modlitwę…

 

Oglądam…

Któż nie zna platformy Netflix? Chyba nie znam nikogo takiego. Platforma kryje w sobie niesamowite pokłady cudownych filmów, seriali i dokumentów. Ja założyłam konto z myślą o jednym serialu, który chciałabym obejrzeć, ale w międzyczasie straciłam głowę i czas dla kilku innych. Polecam każdemu. Przede wszystkim warto go obejrzeć wspólnie całą rodziną, zajadając popcorn. Mowa o produkcji pt.: Ania, nie Anna. Fajnie było po prostu „zobaczyć” Anię i jej perypetie. Fabuła jest wzbogacona o liczne retrospekcje z życia bohaterów. Muzyka, scenografia, zdjęcia, gra aktorska – wszystko to zaprezentowane jest niesamowicie barwnie z polotem i duszą. Ja osobiście lubię słuchać, oglądać, przeżywać czasy minione. Lubię je za prostotę, zwyczajność. Mają w sobie coś, czego brakuje mi w czasach współczesnych. Z resztą zobaczcie sami!

 

 

Słucham…

 Zamiłowanie do kultury francuskiej chyba zostało mi przekazane w genach. Język jest bardzo trudny, zawiły, ale ma w sobie tyle piękna, że jeszcze z większą chęcią zagłębiam się w jego strukturę. Od dziecka w moim domu rozbrzmiewały francuskie tony, więc w moim domu także nie może ich zabraknąć. Ostatnio słucham bez przerwy utworów Ceur de Pirate i mam nadzieję, że niedługo zakupię jej płytę. Utwory są melodyjne, spokojne. Wyciszają i koją. Często tworzę właśnie przy takich nutach. Zostawiam Was z piosenką.

Cap Diamant

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *