Hashimoto

Czy Hashimoto to winowajca wszystkich dolegliwości?

 

Otworzyłam powoli powieki. Bolało mnie dosłownie wszystko. Każdy mięsień, cząstka. Poczułam jak łza spływa po moim bladym policzku. Zdusiłam płacz. Mąż krzątał się w kuchni. Woda na herbatę zaczynała się gotować. Powoli siadłam na brzegu łóżka. Ostatnimi czasy było mi bardzo ciężko. Pomyślałam, że czas powtórzyć badania. Coś jest nie tak. Wszędzie gubiłam włosy, z głowy jak śnieg sypał mi się łupież. Nie mogłam jeść. Kiedy nadchodził wieczór łapały mnie bolesne skurcze nóg. Ciepły napój mleczny, spacery w świetle gwiazd nie pomagamy na bezsenność. Byłam wyczerpana. Wybierając się do lekarza nie przypuszczałam, że sprawy przybiorą taki zły obrót.

Patrzyłam na wyniki badań i nie mogłam uwierzyć w to co widziałam. Przecierałam oczy ze zdumienia. Bolący od kilkunastu brzuch, mdłości, ogólne zmęczenie organizmu, nerwowość, ból w klatce piersiowej, bezsenność byłam prawie pewna, że to nawrót choroby. Przecież Hashimoto tak właśnie działa na organizm. Wyniki jednak były w normie. Powinnam skakać z radości. Zerknęłam na kolejną kartę w wynikami morfologii i innych szczegółowych badań zleconych przez lekarza. Ewidentnie miałam anemię, stąd gubienie włosów i łupież. W dzieciństwie miałam do niej duże skłonności. Mój organizm nigdy nie wchłaniał prawidłowo żelaza. Pamiętam, że mama ciągle we mnie wmuszała sok z buraka i marchwi, czego wprost nienawidziłam. Nie wspomnę o soczewicy. Dziecięce Porażenie Mózgowe powoduje, że zwykle szybko się męczę i nie mam dobrej odporności dlatego, że jestem wcześniakiem. Dość często choruję lub się przeziębiam.

Ale do czego dążę? Hashimoto stało się dla mnie źródłem każdej dolegliwości. Tak bardzo skupiłam swoje myśli na tym, aby zwalczyć tą przypadłość i funkcjonować w miarę normalnie, że o wszystko, co mi się przytrafia winię chorą tarczycę. Odkryłam to niedawno i postanawiam z tym walczyć. Zwykle koncentrujemy się na rzeczach, myślach, zdarzeniach negatywnych zamiast na pozytywnych. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Hashimoto stało się dla mnie najważniejsze, bo muszę żyć normalnie, bo muszę pracować, bo muszę czuć się dobrze… Jestem w błędzie, ponieważ nic nie muszę. Anemia, problemy z wątrobą czy jeszcze inne dolegliwości to kolejny sygnał od organizmu, który każe mi żebym zwolniła tempo. A Hashimoto nie jest niczemu winne. Siedzi wygodnie i uśmiecha się do mnie delikatnie zapraszając do odpoczynku.

Nie daj się!

Jeśli chorujesz na Hashimoto, niedoczynność tarczycy czy nadczynność pamiętaj, proszę o tym, że na tej chorobie świat się nie kończy. Zmiany, które dostrzegasz nie muszą oznaczać nawrotu choroby – po prostu może być całkiem coś innego. Warto wykonać wszystkie badania. Nie skupiajmy się na chorobach, niedogodnościach, ale na rzeczach przyjemnych. Ja o tym całkiem zapomniałam. Owszem moje życie rozpoczęło się od rehabilitacji, szpitali, operacji. Moja niepełnosprawność towarzyszy mi każdego dnia i nie daje o sobie zapomnieć, ale można nauczyć się z nią żyć. Z Hashimoto również. Żyjemy tylko raz i nie pozwólmy, by przykre doświadczenia odebrały nam szczęście, pogodę ducha i zwykłą radość życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *