Coaching i motywacja,  Niepełnosprawność,  Psychologia

Jesteś niepełnosprawna, jak poradzisz sobie z psem?

Jesteś najważniejsza

Krople deszczu mocno biły o szybę. Wiatr huczał wesoło, a zimno, które nagle wpadło do pokoju zmroziło moją nagą skórę. Ściągnęłam na siebie sweter w kolorze różu, chcąc przegonić złą aurę pogodową. Złapałam smycz i już po chwili Daisy żwawo buszowała w trawie. Ostatnio chorowała. Jest jeszcze taka malutka, a już staje się psią kobietą. Niestety źle znosi ten czas. Ja razem z nią. Doskonale wiem, co czuje. Chciałabym zabrać od niej wszystkie te dolegliwości. Smutek w jej małych, brązowych oczach rani moje serce. Kiedy zdecydowaliśmy się na posiadanie psa doskonale zdawałam sobie sprawę, że stanie się on członkiem naszej szalonej rodziny. Będzie najważniejszy. W tym przypadku ona. We wrześniu planowaliśmy wylot do Włoch. Taka spóźniona podróż poślubna.  Kiedy dowiedzieliśmy się, że Daisy dopadły ‘te dni’ spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie musieliśmy nic mówić. Po powrocie do domu szybko przerezerwowaliśmy lot, przebukowaliśmy hotele i odetchnęliśmy z ulgą. To dla nas trudny czas, ale poradzimy sobie z tym we trójkę.

 

Nasza Daisy

 Nie sądziłam, że posiadanie psa przez osobę niepełnosprawną wzbudzi w moim najbliższym otoczeniu tyle emocji. Negatywnych. Owszem miałam pewne obawy. Jak sobie poradzę na spacerze, czy będę umiała ją zostawić samą w domu, czy zawsze będę miała siłę, by wstać wcześnie. Daisy miała dwa miesiące, kiedy niepewnym krokiem z wahaniem przekroczyła próg naszego domu. Pamiętam jak budziła się w nocy, a ja wstawałam do niej -głaskałam, podawałam mleczko z butelki i tuliłam do snu. Dla niej byłam jej mamą. To mój pierwszy pies nikt mnie nie nauczył jak mam się zachowywać, jak modulować głos itp. Chciałam, żeby jak najszybciej nauczyła się załatwiać swoje potrzeby na zewnątrz, żeby zawsze wszystko jadła, nie piszczała, nie ściągała z nas kołdry w nocy i nie ujadała tak przeraźliwie, kiedy widzi i słyszy odkurzacz. Byłam osobą bardzo niecierpliwą. Chciałam, żeby zachowywała się jak… człowiek. Daisy rośnie bardzo szybko, a co za tym idzie szybko się uczy. Jest bardzo mądra. Był taki czas, kiedy nie chciała podejść do mnie, abym zapięła jej smycz. Ganiałam ją po całym domu. Zziajana, ledwo żywa, siadałam w przedpokoju i nie miałam zwyczajnie siły na spacer. Ona dotykała mnie delikatnie łapką i siły wracały. Na spacerze ze mną idzie wolniej, uważniej jakby czuła, że nie daje rady iść szybko. Oczywiście zdarza się, że pędzi i ciężko mi ją utrzymać, że się przewrócę, ale co z tego? Śmieje się z tego! Daje radę wstać.

Jednak przechodnie patrzą na mnie co najmniej z nutką zdziwienia. Już do tego przywykłam. Ale uwagi typu: „Chyba pani ciężko”, „A nie ciągnie Pani?”, „To chyba niebezpieczne!”, „A po co pani pies?” sprawiają, że uśmiech znika mi z twarzy. Zastanawiam się, dlaczego społeczeństwo ocenia z taką łatwością? W naszym kraju panuje krzywdzący stereotyp, iż osoba niepełnosprawna z niczym sobie nie poradzi. Jest skazana na pomoc innych. Co za bzdury! Trzeba znaleźć siły i łamać te konwenanse! Poradzisz sobie ze wszystkim, musisz uwierzyć w siebie. I przede wszystkim nie możesz przejmować się opinią innych. Nikt nie może zarządzić Tobą i Twoim życiem. To Ty dokonujesz wyborów i ponosisz konsekwencje swoich decyzji. Marzysz o psie? Zaadoptuj, kup albo zaopiekuj się psem znajomych na próbę. Wszystko jest do zrobienia. Trzeba tylko chcieć!

Dzięki Daisy jestem innym człowiekiem. Stałam się bardziej odpowiedzialna, pełna pokory, cierpliwości. Posiadanie psa to doskonały trening przed macierzyństwem. Daisy na mnie polega. To ja muszę zapewnić jej dach na łebkiem, pokarm i podać leki, kiedy choruje. Kiedy niezgrabnie gramoli się na kanapę i kłapie główkę na moich kolanach czuje bijącą od niej miłość. Wystarczy dotyk mokrego nosa, a moje smutki gdzieś znikają. To moja najlepsza przyjaciółka, a nasze wspólne wygłupy mimo, że jestem cała podrapana to dla mnie nagroda na zły nastrój. Moje kapcie są najlepsze do gryzienia, a łóżko najwygodniejsze do spania. Kiedy jest na wsi dom staje się taki pusty. Nikt mnie nie wita przy drzwiach, przewracając wszystko na swojej drodze, nikt nie rozśmiesza do łez, a kiedy wraca do domu na sierści przynosi życie i szczekanie po nocy. Cieszę się, że jesteś mała. I kocham cię.

Zdjęcia: Emil

Jeden Komentarz

  • Paulina G Lifestyle

    Pies to najwspanialszy przyjaciel człowieka i chociaż ludzie powtarzają to setki razy czasem zupełnie nie zdają sobie sprawy z mocy tych słów. To właśnie pies najbardziej rozumie Twoje smutki, dzieli Twoje radości i swoją obecnością wypełnia przeraźliwą pustkę samotności. To właśnie pies rozumie Ciebie najlepiej. Jest jak stróż, zwalnia, kiedy idzie za szybko, bo czuje, że męczysz się, pociesza, gdy płaczesz, szczeka i skacze, kiedy Ty się śmiejesz. Doskonale wiem, ile miłości i radości przynosi Ci to maleństwo. A miej i kolejne trzy psy! Niech ludzie gadają, a co !
    Moc uścisków dla was obie <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *