Psychologia

Najtrudniejszy pierwszy krok czyli o tym, dlaczego zdecydowałam się na psychoterapię

Coś oczyszczającego…

Długo wzbraniałam się przed psychoterapią. Nie mogłam też znaleźć dobrej terapeutki. Powodów tak naprawdę znalazło się kilka. O jednym z nich napiszę oddzielny post. Jednak się udało. Byłam dopiero na pierwszym spotkaniu a już dostrzegam zmiany. Na terapię może pójść każdy, kto czuje taką potrzebę. Ważnym jest, aby tego chcieć i naprawdę otworzyć przed terapeutą. Czy obawiałam się przyznać przed samą sobą, że potrzebuje terapii? Nie. W pewnym momencie poczułam, że doszłam do ściany, że nie radzę sobie z wieloma emocjami i ich nie pojmuje. Nie rozumiałam siebie. Czułam się obco w swoim ciele.

Wszystkie zmiany, które nastąpiły we mnie przypisywałam problemom z tarczycą. Obwiniam ją o wszystko. Tymczasem głęboko skrywane gorzkie przeżycia wypłynęły dopiero na terapii i to one są powodem mojego złego samopoczucia, braku motywacji i stagnacji, z której obecnie wychodzę. Rozmowa z terapeutką uświadomiła mi jak wiele zależy od tego jak przeżyliśmy dzieciństwo, jakie mamy kontakty z bliskimi itp. To jakim jestem człowiekiem zależy głównie o tego. Bardzo wiele rzeczy odkryłam podczas tej jednej rozmowy. Ile pracy przede mną, ale się nie poddaje! Zmiany mnie motywują, a ja czuje się dużo lepiej sama ze sobą. Wiem, że będzie tylko lepiej. Bo ten pierwszy krok do zmiany już zrobiłam. Nie uważam też, że jest to powód do wstydu i należy mówić o tym, że ktoś podjął taki odważny krok. Trudny, ale konieczny. Bałam się łez i bólu podczas terapii, ale to jest jakaś forma oczyszczenia, rozgrzeszenia. Czuje, że lżej mi się oddycha. Moja koleżanka dietetyk powiedziała mi ostatnio bardzo mądre zdanie:

„Myślę, że osoby chorujące na Hashimoto często dają sobie przyzwolenie na pewne negatywne emocje, jednak ich źródłem nie jest problem z tarczycą. Leży on zupełnie gdzieś indziej. Sama odkryłam  to niedawno”.

Terapia pozwala przepracować, zrozumieć, odkryć i poukładać na nowo to, co przeżyłaś, czegoś doświadczyłaś. Często jak sami wiemy są to bardzo trudne i bolesne sytuacje. Ale ja jestem wdzięczna i szczęśliwa, że się zdecydowałam się na te spotkania. Wierzę, że dawna ja czyli: spełniona, pełna życia, kreatywna i radosna Małgorzata pewnym krokiem wyjdzie z cienia. Chce walczyć o sobie, o swoje marzenia. I tak o Ciebie czytelniku, po to jest ten post. Odwagi!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *