Kultura i sztuka

Odwieczne pragnienie miłości czyli o “Planecie Singli 2”

Jakiś czas temu wybraliśmy się do kina na film pt. „Planeta Singli 2”. Pierwsza część skradła nasze serca. Do tej pory zdarza się nam ją oglądać. Mogłoby się wydawać, że druga część będzie tak samo zabawna i zaskakująca jak część pierwsza. Jednak tak się nie stało. Dlaczego? Odpowiedź znajdziesz poniżej.

Pierwszej części nic nie dorówna!

To słowa mojego męża, które wypowiedział tuż po wyjściu z sali kinowej. Jedną ręką trzymając drzwi, a drugą wyrzucając resztki niedojedzonego popcornu. Uważam, że w tym zdaniu jest zawarta prawda. Kiedy zaciekawi nas jakiś tytuł lub obejrzany zwiastun, sięgamy po komputer i klikając parę razy  komputerową myszką,  rezerwujemy bilet. Wyczekujemy seansu (przynajmniej ja tak mam). Na kolejną część wybieramy się, ponieważ ciekawi nas jak rozwinął się dany wątek, jak zmienił się bohater lub dlatego on w dalszym ciągu nie  potrafi jej pokochać, a  przecież są dla siebie stworzeni!

Z nami było dokładnie tak samo. Pragnęliśmy zobaczyć, jaki Ania i Tomek stworzą związek. Jak rozwiną się wątki pozostałych bohaterów i czy będzie dużo śmiechu jak poprzednio. Zasiadając w kinowym fotelu, szukając telefonu by go wyciszyć byłam przekonana, że będę śmiała się jeszcze długo po filmie, przypominając sobie zabawne sceny. Stało się zupełnie odwrotnie. W zaciszu domowym długo dyskutowaliśmy nad obejrzanym filmem. Wzbudził w nas refleksje, rozbawił, ale w dużo mniejszym stopniu niż poprzednio. Zaciekawił. Pragnęłam rozmawiać o losie, doświadczeniu, emocji i wyborach. Pragnęłam szukać odpowiedzi, dlaczego ten, czy inny bohater tak postąpił. Ten film nie jest kolejną komedią romantyczną o dwojgu zakochanych w sobie do szaleństwa ludzi. Znaczy, trochę jest. Ale druga część silnie dotyka naszej codzienności, i tego jak reagujemy w danej sytuacji. Reżyser zafundował widzowi cały sztafaż emocji. I tych dobrych, złych, przykrych etc. Ja oglądając film z nieskrywanym zainteresowaniem i uwagą w wielu scenach dostrzegłam skrawki mnie samej. Sadzę, że nie tylko ja. Zraniona córka, która jest nierozumiana przez rodziców, matka, która pragnie ułożyć sobie życie po stracie męża, mężczyzna, który poszukuje swoich korzeni, mąż, który pragnie zaimponować żonie i zaczyna o siebie dbać, czy problem chłopca, który walczy z otyłością i boryka się z docinkami kolegów to tylko niektóre wątki poruszone w filmie. A miłość? A zakochanie? To wszystko jest zawoalowane w siatkę ludzkich problemów, przeżyć. Miłość właśnie jest spoidłem. Jądrem filmu.

 

 

Tego wieczoru płakałam, śmiałam się, ale i zastanawiałam się nad losem bohaterów. Jak ja bym postąpiła? Co bym powiedziała?  Ten film jest o człowieku, o naszym odwiecznym pragnieniu miłości, o dążeniu do tej tajemniczej siły. O potrzebie zrozumienia miłości, o jej genezie. Jest o nas samym zapatrzonych w siebie, egoistach żyjących w świecie konsumpcjonizmu, ale nade wszystko pragnących by ktoś na pokochał całym sobą. Jest także o tym, iż bardzo często boimy się pokazać, co naprawdę czujemy. Boimy się opinii społeczeństwa, drwiny. Boimy się braku akceptacji nas samych, ale i naszych życiowych wyborów. Rzadko można obejrzeć film, który jest tak blisko człowieka i jego uczuć. Niemalże czułam oddech bohaterów na swoich plecach. Głośne bicie serca czy wstrzymane powietrze w płucach. Polecam go obejrzeć, po to aby przeżyć prawdziwe emocje. Zaśmiać się, rozpłakać, a może zastanawiać się nad sobą? Wybierzcie sami.

Zdjęcia pochodzą z Internetu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *