Kobiece rozmaitości,  Psychologia

Warsztaty z „Mapy marzeń”. Podążaj za szeptem serca

Poniedziałek. Słyszę dźwięk budzika chowając się głębiej w poduszkę. Przyprószony krajobraz zachęca mnie do wysunięcia stopy spod kołdry. Ubrałam moje ulubione buty, owinęłam się szalem i naciągnęłam wełniany beret na głowę. Wsiadając do taksówki wiedziałam, że to będą z pewnością magiczne trzy godziny w towarzystwie przemiłych kobiet. Nie myliłam się. Kiedy zziębnięta, z zaczerwionymi opuszkami palców przekroczyłam dobrze znany mi próg poczułam się jak w domu. Słodki zapach przyprawy do piernika przypomniał mi, że świąteczna gorączka rozpoczęła się na dobre. Wypiłam parę łyków wody i usiadłam wygodnie.

 

Na sam początek…

 

… Każda z nas przedstawiła się i powiedziała parę słów o sobie, co lubi, jaka jest itd. Następnie wykonałyśmy kilka drobnych, aczkolwiek nie łatwych zadań. Magda oczywiście wyczarowała niesamowitą atmosferę. Ćwiczenia wymagały od nas wytężenia szarych komórek i chwili namysłu. Udało się! Przebrnęłyśmy przez pierwszy etap i z utęsknieniem zerkałyśmy na stos gazet, nożyczki i bruliony ułożone na stole.

 

Kolejnym etapem była wycinanka z gazet wszystkich tych elementów, które nas zaciekawią, zatrzymają, „przemówią” do nas. Sporym problemem było dla mnie to żeby nie wycinać czegoś, co mi się spodoba. Chodziło głównie o to by obrazy, zdania, sentencje do mnie „mówiły”. Żaden z elementów mojej mapy nie był przypadkowy.  Wycięłam bardzo dużo fragmentów, rozłożyłam brulion i zaczęłam przyklejać poszczególne elementy. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie to, iż moja mapa marzeń sama się ułożyła. Bardzo powoli podążałam za nią i słuchałam siebie. Nie robiłam niczego wbrew sobie. To moja dusza przemawiała do mnie poprzez tą mapę.

Poczułam dumę, kiedy zobaczyłam swoje dzieło, a łzy wzruszenia płynęły mi po policzkach. Po raz kolejny dałam dojść do głosu mojemu sercu a w środku czułam jak trzepocze z radości. Nigdy wcześniej niczego takiego nie przeżyłam. To było coś cudownego.

 

Mapa marzeń, a postanowienia noworoczne

 

Tą są zupełnie dwie różne rzeczy. Postanowienie noworoczne to nakaz, przymuszenie do czegoś. Na przykład: „Muszę schudnąć”. I to już na samym początku zniechęca nas do podjęcia działania. Chociaż niektórym udaje się wytrwać w postanowieniach, mnie osobiście nigdy.  Mapa marzeń to wołanie duszy, serca o chwilę uwagi. O to żebyśmy dostrzegli to, co jest dla nas naprawdę ważne. Istotnym elementem jest to żeby nie podążać za wewnętrznym głosem ego: „Przyklej mnie to jestem ładną parą butów, o których tak marzysz”. To błędna droga. Twoja intuicja sama cię pokieruje wystarczy, że podasz jej dłoń i pozwolisz się poprowadzić. Codziennie rano patrzę na moją mapę marzeń i wiem, że spełnię każde z pragnień, ponieważ słucham swojego serca i nie ograniczam się jakimś konkretnym terminem czasowym. Marzenia mogę spełniać cały przyszły rok lub przez całe moje życie. W zgodzie ze sobą. Dobrze jest powiesić swoją mapę w widocznym miejscu i codziennie popijając kawę spoglądać na nią.

 

Powrót do dzieciństwa

Kiedy tak wycinałyśmy elementy do mapy marzeń, podgryzając pierniki i gawędząc wesoło przed oczami miałam zajęcia plastyczne w przedszkole, kiedy to przed świętami wycinałam ozdoby choinkowe z bibuły. Nie sądziłam, że zatęsknię za wycinakami. To była moja pierwsza mapa marzeń, ale na pewno nie ostatnia. Po raz kolejny oczyściłam swoją duszę, dałam jej przestrzeń do działania, a w zamian otrzymałam spokój, spełnienie i poranek pełen wylewającej się z każdego kąta radości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *