Kobiece rozmaitości,  Psychologia

Zapomniany uśmiech kobiety

 

Zjedliśmy wspólne śniadanie pomiędzy pocałunkami, muśnięciami dłońmi i szeptem rozmowy jeszcze wciąż zaspanej. A teraz siedzę w kawiarni przy ulubionym stoliku przy oknie i obserwuje, zapisuje. Jest niemal pusto w środku. Jakiś mężczyzna w garniturze przegląda od niechcenia gazetę, ale spod wachlarza rzęs dostrzegam, że na mnie zerka. Blondynka przerzuca kartki magazynu dla kobiet. Niecierpliwie spogląda na wejście. Czeka na kogoś. Ciche nuty jazzu-u płyną z głośnika, a ja popijam sok pomarańczowy. Nagle powiew zimnego powietrza wpada niespodziewanie do środka, wchodzący strzepują resztki śniegu z butów. Na podłodze tworzą się kałuże z wody. Ktoś zamówił kawę na wynos. Pewnie śpieszy się do pracy, bo niecierpliwie przebiera nogami, czekając w kolejce. Przechodnie zaglądają do kawiarni, prawie biegną przez zaspy. Ich czerwone od mrozu policzki i dłonie schowane w rękawiczkach chronią ich przed zimnem. Nikt się nie uśmiecha do nikogo. To smutne. Każdy jest zaplątany w swoje myśli. Jakaś młoda dziewczyna przystanęła. Jestem prawie pewna, że chciałaby przeczytać, co pisze. Uśmiecham się do niej. Odwzajemniła uśmiech. Może jeszcze kiedyś nasze uśmiechy się spotkają… Zastanawiam się dlaczego tak rzadko się do siebie uśmiechamy. Przecież do nic nie kosztuje, a obdarowując kogoś uniesieniem swoich kącików ust poprawiamy komuś humor. To trwa tylko chwilę, a jest tak cenne… Oczy stają się mniejsze, a na policzkach pojawiają się małe, urocze dołeczki. Dzieci nie mają z uśmiechem żadnego problemu. Ciągle się śmieją, cieszą i podskakują. Dorośli chyba są za poważni. Uśmiechają się rzadko, prawie nigdy spontanicznie. Uważają, że to nie wypada. Ich usta unoszą się przeważnie tylko wtedy, kiedy za coś dziękują albo kiedy zostaną obdarowani. Ja śmieję się ciągle. W ten prosty sposób walczę ze smutkiem, który widzę w oczach tak wielu napotkanych ludzi.

Przygnębienie, które dostrzegam szczególnie w oczach kobiet powoli zżera je od środka. Brakuje im blasku w oczach. Pomalowane usta ściągają się tworząc kreskę. Policzki mimowolnie opadają. Skąd w kobietach tyle powściągliwości? Gdzie podziała się spontaniczność, radości i kokieteria? Tak bardzo skupiamy całą swoją uwagę na obowiązkach domowych, wychowaniu dzieci, posprzątaniu domu i zrobieniu kariery, nie dostrzegając, że zaczynamy gnić od środka. Kobieta została stworzona do wszystkich tych rzeczy, ale przede wszystkim do tego by ożywiać, tworzyć, kreować przestrzeń wokół siebie. To właśnie kobieca natura jest jądrem całego wszechświata. To ona spaja wszystko i wszystkich wokół siebie. Serce świata bije w kobiecym rytmie. A niestety współczesne kobiety nie żyją w zgodzie ze swoją naturą, lecz wbrew niej. Kryją się za zbyt ostrym makijażem, sztucznymi rzęsami, idealnymi brwiami, ubraniem przylegającym do ciała. Skrywają się za trendami, które śledzą non stop. Muszą modnie wyglądać, muszą zwracać na siebie uwagę, muszą zaistnieć, muszą się wyróżniać. To dzisiejszy świat krzyczy głośno o tym, że kobieta coś MUSI. Słuchasz tego krzyku i chociaż zaczyna boleć Cię głowa i masz mdłości codziennie jak w letargu pozwalasz by to świat mówił Ci jaka masz być. A Ty zwyczajnie nie chcesz być gorsza i stajesz się taka jak tysiące innych na tej planecie kobiet. Zapominasz o uśmiechu, beztrosce, swojej żywiołowości, bo przecież teraz jest ważniejsze MIEĆ NIŻ BYĆ.

 

Moja uwagę przykuł śmiech kobiety, słodki, śmiały, nagły. Nie przejęła się wcale zdziwionymi spojrzeniami. Jej telefon leżał obok. Nie istniał dla niej. Popijała kawę. I całą sobą skupiała uwagę na swojej rozmówczyni. Wyglądały jak przyjaciółki ze szkolnych lat. Ich rozmowa pewnie ciągnęła się długo potem jak wyszłam z kawiarni. Raz za razem dziewczyna poklepywała swoją koleżankę po ramieniu i uśmiechała się do niej. Pocieszała ją. Żywo gestykulowała, zamówiła kolejną kawę. Siedząca obok ciemnowłosa dziewczyna była dla niej ważna. Ciepło zalało moje serce. „Są jeszcze tacy ludzie” – pomyślałam. Blondynka emanowała kobiecością, ponieważ ważny był dla niej człowiek, a nie rzecz materialna. Była naturalna, serdeczna i uśmiechnięta. Potrafiła oddać swój czas, uwagę komuś, kto tego potrzebował. Biło od niej światło.

Na sam koniec przypomnij sobie, kiedy ostatni poświęciłaś komuś czas? Kobiecość to nie tylko wygląd, sposób w jaki się komunikujemy czy ubiór jaki nosimy. Kobiecość przejawia się również w tym, jak traktujesz drugiego człowieka, jak traktujesz samą siebie. Proszę zacznij się uśmiechać całą sobą na przekór złej pogodzie czy przykrej sytuacji. Odłóż telefon. Spotkaj się ze znajomymi. ZACZNIJ BYĆ. ZACZNIJ ŻYĆ TU I TERAZ.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *