Kobiece rozmaitości,  Kultura i sztuka,  Psychologia

Co wyzwala w Tobie natura? O podróży do istoty kobiecości.

 

Czuje się dobrze między nimi. Łaskoczą mnie po twarzy, rękach i nosie. Ich różnorodną tekturą poznają moje smukłe palce. Słyszę jak się śmieją i opowiadają sobie historie o porannej rosie, bezbarwnej mgle wiszącej między drzewami czy o locie biedronki o świcie, kiedy niebo błękitnieje. Kwiaty, rośliny, bo o nich mowa są moimi cichymi przyjaciółkami. Często z nimi rozmawiam, chwalę, głaszczę. Pamiętam, że będąc małą dziewczynką, wstając rano spoglądałam na ogród i widziałam mamę przechadzającą się wśród kwiatów. Zawsze wtedy się uśmiechała a jej oczy błyszczały. Jej długie palce często były ubrudzone ziemią, policzki rumiane od wysiłku – tak wyglądała najpiękniej. Lubiła pracować w ogrodzie, grabić liście, sadzić nowe kwiaty, kosić trawę, zbierać owoce. Z pieczołowitością i troską zanurzała dłoń w ziemi. Pomagała naturze rozkwitać, wypięknieć, dojrzeć. W długie sierpniowe wieczory siadywała w ogrodowym fotelu i patrzyła rozmarzonym wzrokiem na swoje dzieło. Z jej twarzy biła duma i radość. Stworzyła to wszystko sama. Pracą swoich rąk. Uwielbiała kwiaty. Były w każdy zakątku naszego domu. Po wielu latach nieświadomie zaczęłam znosić przeróżne rośliny do naszego domu.

 

Podobnie jak mama kocham przebywać na łonie natury. Lubię śpiew ptaków, szelest liści, stukot deszczu. Lubię zanurzyć stopy w trawie i pobiec przed siebie. Dobrze się tam czuje. Oddycham wtedy głęboko, obserwuje, nasłuchuje. Puls ziemi bije w tym samym rytmie, co moje serce. Więź, która łączy naturę z kobiecą duszą jest nierozerwalna, niezniszczalna. Przyroda wyzwala w nas radość, spełnienie, ukojenie, spokój. Jest wytchnieniem, azylem, ciszą i błogostanem. To dzięki niej, spotykamy się twarzą w twarz z naszą dziką naturą – dziką kobietą. Ta kobieta mieszka, gdzie bardzo głęboko w nas, czasem się ożywia, czasem smuci. My kobiety XXI wieku zamykamy jej usta, odwracamy się do niej plecami – nie chcemy jej słuchać. Stajemy się apatyczne, nieszczęśliwe, zmęczone, niechciane, nieatrakcyjne. Za czymś tęsknimy… Wzdychamy ciężko i biegniemy przed siebie. W chaos, pustkę i nicość. Jak pisze Estes autorka książki pt. „Biegnąca z wilkami”:

„Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością.

Nie ma na nią żadnego kulturowego antidotum.

Nauczono nas wstydzić się swoich pragnień.

Zapuszczałyśmy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia.

Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą”.

 

fot. Weronika Wołoch

Czytając tą książkę uświadomiłam sobie, dlatego tak bardzo moja dusza potrzebuje kontaktu z naturą, długich spacerów, wędrówek po górach, lesie czy kąpieli w morzu o wzburzonych falach, które boleśnie uderzają o brzeg. Natura koi moje serce jako kobiety, bo tu jest mój dom. To zew, krzyk dzikiej kobiety zburzonej z głębokiego snu pcha mnie w ramiona roślin, drzew czy słońca. Zagłębiając się w lekturze wszystkie moje emocje były zburzone, rozedrgane, niespokojne. Jej treść zapada mi głęboko w pamięć. Słowa autorki trafiają w nasze kobiece dusze bardzo mocno, przemieniają ją, uświadamiają, zapuszczają swoje korzenie. Ta książka jest dla każdej z nas. Pozwala nam dotrzeć do istoty kobiecości, zrozumieć siebie. Autorka prowadzi nas za rękę, pokazując naszą prawdziwą naturę, pomaga nam kobietom odbudować kobiecość, odnaleźć utraconą siłę i mądrość. Estes zmusza nas do zastanowienia, zatrzymania się w pół kroku, bawi, rozśmiesza, otwiera zamknięte drzwi, inspiruje. Ta książka jest podróżą do samej siebie. Czy w nią wyruszysz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *