Kobiece rozmaitości,  Psychologia

Kobiecość to… różnorodność.

Podróżując trochę po świecie, przeglądając social media, podglądając kobiety czekające na autobus, malujące w pośpiechu usta, trąbiące na innego kierowcę, kupujące bułki w sklepie, modelki na wybiegach zwróciłam uwagę na jedną rzecz. Wszystkie jesteśmy do siebie podobne, a jednocześnie całkowicie się od siebie różnimy. Jesteśmy różnorodne – piękne, barwne, kolorowe niczym ptaki.

 

Czekałam niecierpliwie na swoją kolej. Bałam się, że nie zdążę na samolot. Kręciłam się niecierpliwie na wózku w jednej ręce trzymałam drobiazgi, które musiałam szybko wrzucić do pojemnika. W takich chwilach żałuję, że mam chore nogi i nie mogę zrobić czegoś szybko. Mój asystent popchnął wózek do przodu, odetchnęłam z ulgą. Podeszła do mnie kobieta w turbanie, jej oczy były ciemne, lśniące, życzliwe. Jej śniada skóra silnie kontrastowała z moją, która zwykle ma kolor kości słoniowej. Patrząc na jej wachlarz rzęs całkowicie zapomniałam o czekającej mnie kontroli. Kobieta zauważyła moją zdenerwowaną minę, poklepała mnie po ramieniu niezwykle delikatnie i rozpoczęła kontrolę. Wyglądała jakby unosiła się nad ziemią, prawie nie czułam, że mnie dotyka. Później siedząc w samolocie, podziwiając obłoki i przedzierające się przez nie słońce zastanawiałam się, dlaczego tak bardzo utknęła mi w pamięci. Do dzisiaj niestety nie znam odpowiedzi. Myślę, jednak, że to dlatego, że była w stosunku do każdego pasażera delikatna, subtelna i opanowana.

 

Prawie biegłam, jeśli tak można nazwać szybki marsz z kulami. Wdychałam szybko angielskie powietrze. Zdążyliśmy. Jesteśmy na przystanku. Była niedziela. Opustoszałe ulice, pochmurne niebo zwiastujące burze i krople deszczu, które nieśmiało uderzały o płytę chodnika. Patrzyłam na zieleń. Zachwyciła mnie. Różniła się nieco odcieniem od tej, którą znam. Była bardziej nasycona. Kolorem przypominała groszek. Chciałam sprawdzić, o której przyjedzie autobus i omal nie wpadłam na stojącą obok mnie kobietę. Uśmiechała się… tajemniczo. Urzekł mnie jej styl ubioru. Ciemna chusta na głowie, długi jasny trencz, granatowe stopnie i ciemne buty sportowe. Dodatkiem była mała torebka i jasny zegarek. Pomyślałam wtedy, że chciałabym umieć łączyć ze sobą kolory, tkaniny i wzory tak jak ona. Zawiał wiatr wyczułam zapach jej perfum. Doskonale do niej pasował. Jaśmin, nutka wiśni i bławatek. Chusta na jej włosach lekko opadła, okalała jej smukłą twarz. Głęboko osadzone oczy niecierpliwiły się. Podjechał autobus, odwróciła się i szybko do niego weszła, a ja żałowałam, że nie zdążyłam zrobić jej zdjęcia. Ta scena była niczym kadr ze starego filmu. Zamknęłam ją we wspomnieniu, ponieważ wyglądała bardzo, stylowo, modnie, nienachalnie, a jednocześnie była bardzo zmysłowa.

 Jej burza brązowych loków to unosiła się do opadała na ramiona. Jej smukła sylwetka i dźwięczny śmiech towarzyszył nam każdego ranka przy śniadaniu. Chyba nigdy nie widziałam jej bez uśmiechu na twarzy i dziecka przy boku. Jej serdeczność, wesoły nastrój i optymizm oplatał swoimi nićmi każdego kto się z nią spotykał, choćby na chwilę. Kojarzę ją jedynie z radością, śmiechem, błyskiem w oku i energią.

Zawsze troszczy się o wszystkich. Dba, przykrywa kołdrą po samą szyję, namawia do zjedzenia całego śniadania. Będąc małą dziewczynką zdarzyło mi się parę razy podejrzeć jak zwinnie zawiązuje apaszkę wokół szyi, nie układa włosów, jedynie je przeczesuje, usta zdobi szminka. Jest przepiękna. Nie robi zbyt wiele. Po prostu taka jest. Jej wysoki głos unosi się po całym domu. Słucha z uwagą, kiedy trzeba i gotuje potrawy z taką wprawą, że nie pomyślała bym nigdy wcześniej, że zdecyduję się zjeść coś podobnego. Domem jest jej azylem. Jest surowa. Taktowana. Elegancka i zwyczajna.

 

Cztery różne kobiety tak naprawdę stały się portretem jednej. Tej, idealnej, kobiecej, niedoścignionej. Ale my takie nie jesteśmy – ktoś tak może rzec. Jesteśmy, tylko nie chcemy tego dostrzec. Wyróżnione słowa są elementami kobiecości, którą każda z nas nosi w sercu. Zwykle ubrudzimy się lukrem w kawiarni jedząc ciastko w pośpiechu, krzykniemy na dziecko, przypudrujemy twarz, zatańczymy z odkurzaczem, kiedy nikt nas nie widzi albo zetrzemy łzę, oglądając ulubiony film. Jesteśmy niezwykle, przepełnione miłością, troską. W sukience lub w spodniach, w szmince lub bez – jesteśmy kobiece, bo taki pierwiastek wczepił w nas Bóg, bo taka jest nasza natura.

 

Zdjęcia: Weronika Wołoch

 

Projekt Kobiecość dobiega końca. Dziękuję Ci kochana kobieto, że wzięłaś w nim udział – tak chętnie, aktywnie. Dziękuje za każdą wiadomość, komentarz, za każdy przejaw sympatii. Proszę nie zapominaj o sobie, o tym, że jesteś piękna, zmysłowa, mądra. Nie zapomnij się uśmiechać każdego dnia i zamień czasem spodnie na spódnice. Pamiętaj, że pojęcie kobiecość nie mieści się w żadnej definicji, bo jej po prostu nie ma. Jesteś kobieca w każdym wydaniu! Dziękuje dziewczynom, które zgodziły się współtworzyć projekt. Każda z Was wniosła do projektu świeżość, niezwykłość i mądrość. Każda poruszyła inny, ważny temat. Każdą z Was polubiłam i podziwiam. Angela – energetyczna, kolorowa, Weronika – wrażliwa dusza, emocjonalna, Karolina – szyk, styl z nutką retro. Paulina – wesoła, wiecznie w biegu. Kochane moje – DZIĘKUJE!!

Już  teraz mogę Ci powiedzieć, że będzie II edycja projektu. Więcej informacji wkrótce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *