Nie obchodzę Walentynek.

Kiedy byłam nastolatką nie przepadałam za Walentynkami. Teraz również nie przepadam za tym świętem. Dojrzewając, patrząc na moje koleżanki z czerwonymi różami w ręku, czekoladkami czy wyczekujące na tą wyjątkową randkę czułam smutek. Nie chodzi o to, że nie miałam sympatii. Było wręcz odwrotnie. To święto nigdy nie było dla mnie ważne, ponieważ uważam, że powinniśmy okazywać sobie uczucia cały rok, a nie tylko w ten jeden dzień. Chodząc do liceum zauważyłam, że utarło się, iż to mężczyzna organizuje randkę, spotkanie, wieczór. Kobieta jednie czeka i zastanawia się, czy będzie idealnie jak sobie zaplanowała. ONA zaplanowała nie on. My kobiety uważamy, że mężczyzna się domyśli, przewertuje nasz notes, zapyta naszą przyjaciółkę itp. Niestety tak nie jest, bo mężczyźni tak nie działają.  Pojawia się tutaj problem oczekiwań.

 

Płeć piękna oczekuje tego, że jej wybranek czyta jej w myślach, wie o niej wszystko i zorganizuje ten wieczór tak jak ona tego chce. A gdzie jest miejsce na opinię mężczyzny? Dlatego tylko jedno z Was ma się starać? Może to właśnie kobieta powinna przejąć stery albo uzgodnić ze swoją połówką, jak spędzą wspólnie czas? Zapytaj swoją sympatię na co ma ochotę. Zaproponuj coś. Pójdź na kompromis. Niech Twój facet poczuje się ważny. Zadbaj o niego, jeśli on co roku robi wszystko, żeby Ciebie zadowolić. Przymknij oko na niedogodności.

 

Problem oczekiwań występuje chyba w każdym związku. Walka z oczekiwaniami jest trudna. Ja również momentami łapie się na tym, że chciałabym żeby mój mąż wbiegł do domu z koszem kwiatów, robił mi ciągle niespodzianki, zabierał tu i tam. I najśmieszniejsze jest to, że on to wszystko robi, stara się, adoruje i dba częściej niż to jest konieczne. Po prostu taki już jest. Ja czasem wyobrażam sobie zupełnie inaczej nasz wspólny wieczór. Co wtedy robimy? Rozmawiamy, dyskutujemy. Ja mówię mu o swoich potrzebach, a on o swoich. Nie ma kłótni, wymiany zdań, fochów. To, że ja czegoś oczekuje nie znaczy, że musi tak być. Bo oboje jesteśmy ważni w naszych małżeństwie. Oboje mamy czuć się dobrze, komfortowo.

 

A Walentynki są dla nas kolejnym dniem spędzonym wspólnie. Nieważne czy będziemy oglądać Netflix, czy zjemy pyszne danie w restauracji. Będziemy razem, roześmiani, całujący się na spacerze z psiakiem. Spędzimy ten dzień po swojemu. Powoli wyzbywam się oczekiwań, które bądź, co bądź podsuwają nam media. Zerknijcie chociażby na reklamy. Co druga zachęca do kupna czekoladek, bielizny czy  perfum. Nie musi tak być. Walentynki to nie zawody, nikt nie jest lepszy ani gorszy. To święto miłości. Nie zazdrości, nie zadowolenia i smutku. Niech będzie pełne uśmiechu i czasu dla siebie, bo nie wszyscy muszą być zakochani.

 

Zdjęcia wykonała: Weronika Wołoch w klimatycznej kawiarni ParZona w Lublinie.

Sukienka: Laurella.pl

Rajstopy: Gatta.pl

 

 

 

 

4 Replies to “Nie obchodzę Walentynek.”

  1. Piękne spojrzenie na to dość nietypowe święto. My razem z J. również nie obchodzimy Walentynek. Staramy się przemycić odrobinę romantyzmu i słodkości w naszej codzienności. Wtedy miłość zdaje się być bardziej rzeczywista, prawdziwa, mało komercyjna i spontaniczna. Zupełnie jak my <3

    1. Dziękuje za komentarz. Kiedy tak patrzę z boku na tą sztuczną otoczkę święta zakochanych, zastanawiam się w jakim świecie przyszło nam żyć. Miłość – to nie kwiaty, czekoladki, prezenty, lecz szczery uśmiech, buziak o poranku, kanapka włożona do torby czy wspólny obiad. Miłość nie potrzebuje poklasku!

  2. Zgadzam sie z Toba. My kobiety jestesmy przekonane, ze to takie oczywiste jak chcemy by wygladaly Walentynki czy inna wyjatkowa okazja. 🙂 Zawsze dobrze ustalic z partnerem lub cos delikatnie zasugerowac by uniknac rozczarowan. No chyba ze chcemy niespodzianke to wtedy nie mozna miec zazalen ;). Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze milego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *