Co warto zobaczyć na Netflix’ie?

Zmęczona dniem przepełnionym deszczem, porywistym wiatrem i nadmiarem obowiązków kładę głowę na ramieniu męża. Jedną ręką głaszczę psiaka, drugą sięgam po kubek z herbatą. Robi mi się cieplej. Mąż sięga po pilot i włącza Netflix. Ostatnio bardzo często spędzamy tak wieczory. Zwłaszcza wtedy, kiedy nie mamy ochoty na spacer, czy wyjście gdziekolwiek indziej. Obejrzeliśmy już naprawdę sporo seriali, filmów, dokumentów. Czasem się zastanawiam, co robiliśmy, gdy nie było Netflix ‘a. Jak spędzaliśmy czas? Po dłużej chwili z zakamarków pamięci wyłania mi się pewien zamglony obraz…

 

Więcej…

Spędzaliśmy więcej czasu na czytanie książek. Razem brudziliśmy kuchnie i wspólnie zmywaliśmy naczynia. Często graliśmy w planszówki, popijając cydr. Mieliśmy dużo częściej niespodziewanych gości. Więcej byliśmy razem, a nie obok siebie, siedząc na kanapie. Patrzyliśmy sobie więcej w oczy niż w ekran telewizora czy smartfona. Netflix zabiera nie tylko czas, ale także odziera nas z bliskości, rozmowy i kontaktu jakiekolwiek. Przyznam, że taka sytuacja trwała przez jakiś czas. Kiedy wciągnął nas jakiś serial, oglądaliśmy po kilka odcinków dziennie, ale zaczęło nas to zwyczajnie męczyć. Postanowiliśmy zrobić sobie detoks od Netflixa. W ogóle nie włączamy telewizora. I jest nam z tym dobrze. Poświęcamy więcej czasu sobie nawzajem, rozmowy się nie kończą, a my nieustannie wyciągamy z kosza wspomnień i nieporuszonych tematów, takie które jeszcze nie wybrzmiały i wcale nas to nie nudzi.

Polecam…

Niemniej jednak Netflix to głęboka, ciemna kopalnia ciekawych seriali i dokumentów. Raz na jakiś czas polecam tam zajrzeć. Na pewno nie pożałujecie. We wspólnym oglądaniu przyjemne jest to, że razem z bohaterem przeżywany sytuację, emocje. Czasem identyfikujemy się z postacią albo zgadujemy jak potoczą się jej dalsze losy. Dyskutujemy, doświadczamy i smakujemy czegoś nowego. Ważne żeby pamiętać o zasadzie: „Mniej znaczy więcej” nie tylko w kontekście przesiadywania na kanapie, ale w każdym aspekcie życia. A teraz przedstawiam Wam moją listę seriali, które poruszyły mnie najbardziej:

  1. Dom z papieru

Nigdy nie przepadałam na filmami akcji, tym bardziej widząc opis serialu nie byłam przekonana. Jakże się myliłam. Fabuła wciągnęła nas od pierwszej minuty. Bohaterowie są nieprzewidywalni, specyficzni i niezwykle tajemniczy. Sam pomysł na scenariusz uważam za strzał w dziesiątkę. Ten serial ogląda się z zapartym tchem. Jeśli ktoś lubi tak silne napięcie prawie namacalne, kłujce skórę, iż wydaje ci się, po zakończonym odcinku, że masz ślady na ciele to serdecznie polecam. Serial porusza każdą z możliwych emocji!

 

  1. Pod kopułą

Jeśli chodzi gatunek science-fiction mogę śmiało powiedzieć, że przepadam, ale w granicach zdrowego rozsądku. Pierwszy sezon tego serialu uważam za dobry. Kolejne niestety już nie. Są przesadzone i przerysowane. Jeśli lubisz łamigłówki oraz zjawiska paranormalne to jest to propozycja dla ciebie.

 

  1. The 100

Serial opowiada o grupie nastolatków, którzy są zesłani na ziemię, by tam zamieszkać. Ziemia została zniszczona w wyniku wielu katastrof. Nastolatkowie specjalnie do tego przeszkoleni wyruszają z kosmosu na swoją dawną planetę, co ich tam spotka? Czy serial jest dobry? Podobnie jak z pozycją wyżej. Pierwsze sezony to mistrzostwo świata. Reszta niestety już nie.

 

  1. Homeland

Serial o tematyce kryminalnej. Jeden z lepszych, które widziałam i z niecierpliwością czekam na kontynuację. Opowiada o agentce, która cierpi na rzadką chorobę dwubiegunową.

  1. You

Po wielu rekomendacjach obejrzałam. Serial wciągający, ale czegoś mi brakowało i nie ukrywam liczyłam na dużo lepsze zakończenie. Jeden z lepszych seriali.

 

  1. Stranger Things

Tego tytułu nie trzeba nikomu powtarzać dwa razy! Ani opisywać fabuły. Mocno się trzęsłam oglądając pierwszy sezon i długo miałam koszmary… ale czekam na kontynuację.

 

  1. Telefonistki/ W czasach wojny/ Velvet

Uwielbiam seriale w klimacie retro. Ten styl jest bardzo bliski  mojemu sercu. Muzyka, stroje, fryzury! Wszystko mnie zachwyca i urzeka. Nieszczęśliwa miłość, spotkanie po latach dwojga kochanków ich perypetie to główne watki tych seriali. Miłość zawoalowana konwenansami, przebrana w czasy minione, odległe, nieuchwytne. Tak poproszę!

 

  1. Ania, nie Anna

Kto nie zna Ani i jej losów? Rudowłosa dziewczynka w produkcji Netflix’a śmiało biegnie ku feminizmowi, przygodom i młodzieńczej miłości. Czekam niecierpliwie na kolejne sezony.

2 Replies to “Co warto zobaczyć na Netflix’ie?”

  1. Netflix faktycznie jest idealnym planem na zimowy wieczór, co widoczne było również i w moim domu. Jakkolwiek dość szybko poczułam się jak niewolnica kolejnych odcinków, które trzymały mnie w napięciu i koniecznie musiałam dowiedzieć się “co dalej”. Razem z narzeczonym włączył nam się leniwy tryb spędzania wieczorów na kanapie i to zaczynało robić się niebezpieczne ;D Zgadzam się z tym co, mówisz, że wszystko jest dobre, ale w granicach rozsądku ;D Serial “you” oglądałam i czekam z niecierpliwością na kolejny sezon. Natomiast “Homeland” – wuaaa! jeden z najlepszych seriali ! <3 Jakkolwiek szósty i siódmy sezon już niestety zupełnie nie pasuje mi. Wczoraj obejrzałam pierwszy odcinek najnowszego sezonu i niestety, ale nie polubiliśmy się. Co może nawet lepiej, bo więcej wychodzę na spacery ;D
    Ściskam mocno ! 😉

    1. Na Netflixie jest pełno super produkcji, ale trzeba by tylko siedzieć i oglądać bez końca. A mi zwyczajnie szkoda czasu, przynajmniej teraz, kiedy idzie wiosna – mam mnóstwo planów, jestem pełna weny i mam ochotę próbować, czegoś nowego 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *